Nieodpowiedzialne referendum PDF Drukuj Email
Błażej Lenkowski   

Dramat czy farsa – trudno trafnie nazwać burzę wokół Festiwalu Plus Camerimage, która przetacza się przez już nie tylko łódzki świat polityczny. Tej burzy można było uniknąć. Tak samo pewnie jak jeszcze kilku podobnych niespodzianek, jakie czekają Łódź w 2010 roku. Niepotrzebne referendum w sprawie odwołania odchodzącego na polityczną emeryturę Jerzego Kropiwnickiego może wyrządzić miastu o wiele więcej szkód niż kolejne, ostatnie już pół roku jego bardzo słabych rządów.

Jednym z największych problemów polskiej demokracji jest bardzo mała partycypacja obywateli w wolnych wyborach. Niska frekwencja, apatia społeczna, brak zainteresowania sprawami publicznymi przyczyniają się do obniżenia jakości polskiej klasy politycznej. To przecież w dużym stopniu niska frekwencja odpowiada za triumf niesławnej koalicji w wyborach w roku 2005. W ramach mojej działalności społecznej wielokrotnie współuczestniczyłem (Zmień Kraj, Idź na Wybory) bądź współtworzyłem (Pępek Europy) kampanie na rzecz zachęcania, szczególnie młodych ludzi, do uczestnictwa w wyborach. Uważam to za jeden z priorytetów działania dla odpowiedzialnych organizacji pozarządowych. Jednak przypadek referendum w sprawie odwołania prezydenta Jerzego Kropiwnickiego, prezydenta, którego szczególnie drugą kadencję oceniam niezwykle krytycznie, uważam za przypadek zdecydowanie odmienny.

Referendum zainicjowane i doprowadzone do skutku przez Sojusz Lewicy Demokratycznej na pół roku przed wyborami samorządowymi jest przykładem nieodpowiedzialności, szkodzenia miastu, a w efekcie również burzenia motywacji ludzi do uczestnictwa w wyborach. Dlaczego? Jeśli po prostu doszłoby do wyborów samorządowych pod koniec roku 2010, schodzący ze sceny politycznej niepopularny Jerzy Kropiwnicki, spokojnie odszedłby w zapomnienie. Jego współpracownicy, kandydując nawet z poparciem PiS-u, mieliby raczej umiarkowane szanse na zwycięstwo. Łódź stanęłaby przed historyczną szansą wyboru odważnego, promodernizacyjnego prezydenta, który rozpocząłby dzieło mozolnych zmian w Łodzi. Zamieszanie wywołane przez SLD i nieszczęśliwe wspierane przez lokalnych polityków PO może tymczasem wywołać szereg bardzo negatywnych zjawisk dla miasta:

  1. Duet Jerzy Kropiwnicki – Włodzimierz Tomaszewski wychodzą z tej batalii wzmocnieni. Zamieszanie wokół Camerimage, które z pewnością miałoby inny, o wiele spokojniejszy przebieg, gdyby nie odbywało się w kontekście nadchodzącego referendum, wzmacnia polityków prawicy. Tradycyjne łódzkie społeczeństwo jest też zniesmaczone agresywnymi atakami młodych radnych PO i SLD na starszego człowieka, jakim jest Kropiwnicki. Niezależnie od wyniku niedzielnego referendum, to może obóz Kropiwnickiego tylko wzmocnić przed realną batalią, jaka odbędzie się jesienią. Wcześniej nie miał już żadnych kart w ręku.
  2. Permanentny stan wyborów, jaki prawdopodobnie czeka Łódź w 2010 roku, będzie działać absolutnie demobilizująco na wyborców, którzy zmęczeni mogą postanowić nie uczestniczyć w realnych wyborach samorządowych na jesieni. Wyborach, które faktycznie zadecydują o przyszłości Łodzi na kolejne cztery lata. Jaki kalendarz wyborczy może czekać Łódź w 2010 roku? Najpierw referendum w styczniu. Jeśli Kropiwnicki zostanie odwołany, nastąpią trzymiesięczne rządy komisarza wyznaczonego przez rząd. Po nich czekają Łódź wybory prezydenta na okres kolejnych trzech miesięcy w wyborach powszechnych. W końcu dochodzi do ostatniego, właściwego starcia, w którym zostanie wyłoniony prezydent na stałe. Tak ułożony kalendarz jest dla wyborcy wyjątkowo deprymujący i zniechęcający. Kilkakrotne głosowanie może spowodować, że we właściwej elekcji wielu wyborców zostanie w domu i wybrany zostanie przypadkowy prezydent, bądź prezydent posiadający niewielki, lecz bardzo zdeterminowany elektorat. To jest oczywiste zagrożenie i nie rozumiem, dlaczego lokalni „stratedzy” SLD i PO tego nie dostrzegają. Serwując farsę zamiast spokojnej służby publicznej sami mogą doprowadzić do swojej spektakularnej porażki.
  3. Stan stałej atmosfery kampanii wyborczej jest jednym z przekleństw polskiej polityki i niezwykle utrudnia odważne rządzenie oraz podejmowanie ważnych reform. Odnosi się to tak samo do polityki na szczeblu krajowym, jak i lokalnym. Stan permanentnej kampanii wyborczej w Łodzi przez cały 2010 rok spowoduje paraliż rządzenia miastem. Jednocześnie tak szkodliwe sytuacje dla miasta i jego wizerunku jak sprawa Camerimage mogą się powtarzać.
  4. Za organizację referendum, a potem wybory tymczasowego prezydenta zapłacimy z naszych podatków. To są również niemałe kwoty. Osobiście wolałbym, gdyby radni przeznaczyli te środki na inwestycję w EC1, naprawę drogi na moim osiedlu albo odmalowali chociaż jedną miejską kamienicę.

Co cztery lata obywatele w demokratycznych wyborach decydują o składzie swoich reprezentantów we władzach lokalnych i krajowych. W zdrowej demokracji cztery lata rządzenia powinny być solidną i stałą podstawą oceny reprezentantów społeczeństwa. Politycy nie powinni permanentnie tego zmieniać, destabilizując możliwości sprawnego rządzenia.

Łódź potrzebuje odważnego, nowoczesnego i wizjonerskiego prezydenta, zdecydowanie innego niż Jerzy Kropiwnicki. Takiego musimy wybrać we właściwych wyborach samorządowych. Oby nie okazało się, że nie wystarczy nam do tego energii i siły w maratonie wyborczym. Na życzenie SLD i PO.          

Błażej Lenkowski
O Autorze:
Absolwent stosunków międzynarodowych na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego. Wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Projekt: Polska, Prezes Zarządu Fundacji Industrial Wydawcy Czasopisma Liberte!, prowadzi własną działalność gospodarczą.
Czytaj więcej >>
 
Komentarze (2)
Inny głos mieszkańca.
2 Niedziela, 17. Styczeń 2010 14:17
Tomasz Zawodowiec
Tekst bardzo celny. Szczególnie w kontekście wypowiedzi polemicznej Pana Jędraszka. Nie rozumiemy pojęcia społeczeństwa obywatelskiego. 90 tysięcy łodzian, którzy podpisali sie pod wnioskiem to nie jest akt obywatelskiej troski o coś (tym przypadku o Łódź). Sadzę, ze nikt z podpisujących nie miał pojęcia, ze konsekwencją ewentualnego odwołania Kropy będzie rzeczywiste wzmocnienie jego politycznych przyjaciół (czytaj następców), ciąg wyborów co 3 miesiące, stagnacja na rok decyzyjności w zarządzaniu rozwojem Łodzi, i spora kasa miejska wyrzucona w błoto. Społeczeństwo obywatelskie to nie "głos ludu" bo pachnie mi to komuną. Lud jest taki jaki jest. W swojej średniej statystycznej, niedokształcony, nieoczytany, zawistny, rządny krwi. Jak każdy „lud”. Problem demokracji i samorządności tkwi w tym aby tak skonstruować wybory do władz każdego szczebla, by „lud” wybierał swoich przedstawicieli prezentujących różne opcje widzenia świata, spośród grupy jednostek o intelekcie znacznie przekraczającym średnią intelektu „ludu” . To właśnie Ci wybrani wiedzący więcej winni „ludowi” wyjaśniać implikacje wynikające z chęci podejmowanie decyzji wynikających z „prostego czytania świata” . Radni SLD i PO nie chcieli/nie potrafili „ludowi” wyjaśnić że jego całkiem uzasadnione pretensje o beznadziejne rządy Kropy, na tym etapie jego kadencji przekładane na odwołanie, przyniosą tylko szkodę a żadnego pożytku. Czy kiedy „lud” zwany przez Pana Jędraszka społeczeństwem obywatelskim zagłosuje aby karać śmiercią prostytutki albo kastrować ekshibicjonistów to Pan Jędraszek również uzna to za zdrowy dowód obywatelskości społeczeństwa i przystąpi do wykonywania kary śmierci i kastracji?
głos mieszkańców
1 Sobota, 16. Styczeń 2010 13:29
Błażeju, wydaje mi się, że rozumiem Twój tok myślenia jednak Twoje oburzenie uważam za absolutnie nie trafione w czasie. Czy gdy zbierane były podpisy robiłeś równolegle akcje przekonującą mieszkańców do nie podpisywania się? Czy publikowałeś artykuły sugerujące, że należy zmienić bezsensowne prawo? Jeśli nie to darcie szat na 2 dni przed terminem jest chyba słabym pomysłem...

90 tysięcy osób podpisało się pod wnioskiem o referendum. Być może ktoś nie wiedział pod czym się podpisuje jednak tak ogromna liczba wskazuje, że mieszkańcy świadomie zdecydowali - dość kropiwnickiego! 90 tysięcy osób podjęło decyzję o tym, że woli nie remontować Twojej ulicy na osiedlu i/lub nie odmalowywać kamiennicy miejskiej. Woli pozbyć się prezydenta, który jak rozumiem jest w ich mniemaniu zły i szkodliwy dla miasta.

Cieszy mnie, że mieszkańcy podjeli oddolną inicjatywę i postanowili zmienić swoją rzeczywistość. Czy nie na tym polega społeczeństwo obywatelskie?

Dodaj komentarz

Twój podpis:
Twoja strona WWW:
Tytuł:
Komentarz:

Liberte w tok.fm

Bronisław Geremek: Numer Specjalny Liberte poświęcony profesorowi

ROAD Polityka czasu  przełomu

Kultura popularna - tożsamość - edukacja

Polskie ugrupowania liberalne

Newsletter Liberté!

Poprzednie numery